Siedzę w myśli zapadnięty, myśląc ciągle o tym jednym. Tym wyśnionym mym rycerzu, który rozpalił w małym sercu miłość najpiękniejszą. Ciągle czuję Jego zapach, który jest nie tylko w głowie. Ten szaliczek pastelowy, który w sercu miłość trzyma.
Rycerzu bądź Ty przy mnie. Bo już wiem co czuję w sobie. To jest miłość najpiękniejsza i największa, której już tak dawno nie poczułem wewnątrz. Tak więc siedzę w kącie samotności, w którym tulę ten szaliczek z łezką w oku. Być, czy nie być z Dejwem zawsze...? - chciałem wiedzieć zanim zasnę. Gdy pomyślę dziś o Tobie, to me serce bije mocniej. Chciałbym budzić się co rano wiedząc, że mam Cię u swego boku. Jesteś kimś naprawdę wielkim, kimś co chwyta za skarpetki, w trosce o to by nie zmokły.
Rycerzyku w gładkiej zbroi, chciałbym abyś w tej mej woli został jak najdłużej. Jesteś mój i mnie z tym ciężko, bo nie czuję Ciebie blisko. Wierzę w miłość jedną, Twoją z moją połączoną, którą tu ukazuję.
Ciągle wącham ten szaliczek i namiętnie obściskuję - bo w pamięci szereguję każdą chwilę, którą wiążę z Twą osobą. Właśnie spełnia się proroctwo starego przyjaciela. Nie szukaj miłości - ona sama przychodzi, tak jak Ty przyszedłeś w moje włości. W dość codzienny teraz sposób - przez wiadomość, na Facebooka, która roznieciła serce w twierdzy. Właśnie spełnia się proroctwo.
Twoje imię jest królewskie. Ciągle myślę gdzie widziałem jako pierwsze. W Piśmie Świętym chyba było... Tak, to tam się zamieściło. Dawidzie jesteś królem mego serca, panem duszy mej. Mieszkać, mieszkasz nie daleko, bo to raptem kilka metrów, tak z trzydzieści kilometrów. Darzę Ciebie tą miłością, którą sam włożyłeś w ogrom. Ogrom serca już roztapia lód zastygły i rozpala wątłe ciało do poprawy tej tężyzny. Która znikła jak zastygłe przejście iskry. Więc w szaliczku utajenie, skraplam serce swe jak brzemię. Kocham i zamierzam kochać jak najdłużej - tak więc szalu mój wełniany, trzymaj się jak majtek mamy. Bo te serce kocha Słońce i przypiecze nas swym kocem.
wtorek, 1 stycznia 2013
wtorek, 25 grudnia 2012
Słońca blask
Smutek w doli zapadniętej -
- nie pociesza uśmiech mnie.
Bo samemu tak bez Ciebie,
Moje serce cierpieć chce.
Brak Twych ust, przy moich ustach.
Twego ciała również brak.
Chciałbym tulić się do Ciebie,
Nawet jeśli Ciebie brak.
Jesteś sercem moim obok,
Płuco życia ciągle trwaj.
Dąż do tego abym przeżył,
Bo to nie mój pierwszy raz.
Jak za dnia tak i nocą.
Zasnąć też przy Tobie chcę,
Bo to szczęście we mnie jest.
Gdy Ty bywasz razem ze mną,
Każdą chwilę dzielić chce.
Właśnie cicho popłakuję,
Właśnie tęsknie w swoim świecie.
Choć mam uśmiech na mej twarzy,
To wiem, że to maska straszy.
Oszukuję siebie sam, udając szczęście,
Choć go większość brak.
Chciałbym abyś mieszkał ze mną,
Jadł śniadanie, obiad wraz.
O kolacji nie zapomnę,
Bo to również własny smak.
Po kolacji kąpiel wspólna,
Która ciepłem nas ogrzeje.
W chwili późnej przejść do łózka.
Pod kołderką ramię w ramię,
Serce w sercu niechaj zaśnie.
Ciągle marzę o spokoju,
Tolerancji w naszym kraju.
Chciałbym być przy Tobie wiecznie
Lecz nie można tego jeszcze.
Tak więc pisząc w wolnej chwili
Na tej pięknej kasy linii,
Pod numerem takim sobie.
Składającym się z serc w połowie,
Te trzydzieści trzy w tym tekście
Łączę z dwoma wielkościami.
Serce z drugim sercem
Jest tak zgrane w sobie.
Mimo iż to są dwa ciała,
Mimo iż to jest też mózg.
Wszystko inne w jedno łącze
W jeden rytm serc naszych.
Bije serce Twoje - moje
Jako jeden organ łączy,
Który daje nam oddechy
I pompuje jak należy
Każdą krwinkę w naszym ciele.
Tak więc śpieszę, pisząc mówię.
To co ja do Ciebie czuję.
Słońce świeć jak najgoręcej,
A ja będę kochał wiecznie.
- nie pociesza uśmiech mnie.
Bo samemu tak bez Ciebie,
Moje serce cierpieć chce.
Brak Twych ust, przy moich ustach.
Twego ciała również brak.
Chciałbym tulić się do Ciebie,
Nawet jeśli Ciebie brak.
Jesteś sercem moim obok,
Płuco życia ciągle trwaj.
Dąż do tego abym przeżył,
Bo to nie mój pierwszy raz.
Jak za dnia tak i nocą.
Zasnąć też przy Tobie chcę,
Bo to szczęście we mnie jest.
Gdy Ty bywasz razem ze mną,
Każdą chwilę dzielić chce.
Właśnie cicho popłakuję,
Właśnie tęsknie w swoim świecie.
Choć mam uśmiech na mej twarzy,
To wiem, że to maska straszy.
Oszukuję siebie sam, udając szczęście,
Choć go większość brak.
Chciałbym abyś mieszkał ze mną,
Jadł śniadanie, obiad wraz.
O kolacji nie zapomnę,
Bo to również własny smak.
Po kolacji kąpiel wspólna,
Która ciepłem nas ogrzeje.
W chwili późnej przejść do łózka.
Pod kołderką ramię w ramię,
Serce w sercu niechaj zaśnie.
Ciągle marzę o spokoju,
Tolerancji w naszym kraju.
Chciałbym być przy Tobie wiecznie
Lecz nie można tego jeszcze.
Tak więc pisząc w wolnej chwili
Na tej pięknej kasy linii,
Pod numerem takim sobie.
Składającym się z serc w połowie,
Te trzydzieści trzy w tym tekście
Łączę z dwoma wielkościami.
Serce z drugim sercem
Jest tak zgrane w sobie.
Mimo iż to są dwa ciała,
Mimo iż to jest też mózg.
Wszystko inne w jedno łącze
W jeden rytm serc naszych.
Bije serce Twoje - moje
Jako jeden organ łączy,
Który daje nam oddechy
I pompuje jak należy
Każdą krwinkę w naszym ciele.
Tak więc śpieszę, pisząc mówię.
To co ja do Ciebie czuję.
Słońce świeć jak najgoręcej,
A ja będę kochał wiecznie.
środa, 7 listopada 2012
Nocna przechadzka
Noc jest czarującą porą, na zabawy w chowanego. Szukasz i znajdujesz szczęście, które przenika wszędzie. Noc nam ukazuje nostalgie, grozę i piękno. Noc czarująca, jest piękną poetką. Wychodząc wnią, stajesz się inną postacią, która przewija się swobodnie przez tak rozgrzany niemy tłum. Tym tłumem ciepłoty jest chłodny mróz. Nie ukazując postaci szybują tuż obok, nie wykrzyczanym głosem szeleszczą jak wiatr. Toną w rozpaczy, w smutku, radości. Ty przechodzisz przez nich gdy widzisz mgłę. Przesz do przodu, bo miłość Cię gna. Dążysz do szczęścia własnego w tych ciemnych dniach. Znajdując swe szczęście szybujesz to tu, to tam. Łapiąc wierności krople radości. I czekasz wytrwale na kolejny traf. Wiesz już tak wiele, gdzie mieszka, gdzie wieje. Czekasz na niego już każdego wieczorka. Czekając, słuchacz czy już nie nadchodzi. Gdy widzisz i słyszysz już masz nadzieje, usłyszy tu Ciebie -Ty wierny Aniele.
wtorek, 6 listopada 2012
Seks
SEKS
nie jest tematem tego ogłoszenia.
Mam do
sprzedania trochę ziemi.
Bardzo dobry
rodzaj czarnej gleby,
Oczywiście spod uprawy,
Z nawozami
sterydowo-chemicznymi.
SEKS
nie jest tematem tego ogłoszenia.
Znalazłem
pieska nieokreślonej rasy!
Mój adres
jest bardzo stary:
Cmentarz
kościelny na piątej grządce,
Na prawej
części pod różanym kolcem.
SEKS
nie jest tematem tego ogłoszenia.
Mam piękne
pianino, bardzo stare.
W sam raz
dla Ciebie, lecz już zdezelowane.
Tylko i
wyłącznie - jest kilka strun i klawiszy,
Do grania na
niby, bo dźwięk już nie symfoniczny.
Tak więc
ogłaszam że te obwieszczenia
Pobudzały
ciekawość i wasze skojarzenia.
Myślcie co
chcecie, lecz wiedzcie to jedno
Erotyka jest
wszędzie i wy też tego chcecie.
środa, 3 października 2012
Obraz spoglądania
Widzieć i patrzeć jest cudowną sztuką.
Lecz nie każdy to docenia.
Patrzeć i widzieć jest pięknie,
Bo możemy zobaczyć coś jeszcze.
Ten świat jest czarujący sam w sobie,
Każda kropla deszczu jest wielka niczym staw.
Każda kolejna słodka kropla,
Zespaja się z moją słoną łzą.
Płyną po policzku
niczym krew we własnej żyle.
Gorąca, a jednocześnie zimna
W swojej nie parującej postaci płynnej.
Gdy nie dostrzega się sytuacji innego człowieka.
Gdy zamykasz się na świat.
Gdy unikasz spojrzeń innych.
Zrozum, że tracisz wiele spójności z tym światem.
Popadasz w dekadencje.
Uchylasz się, kończysz swój bieg.
Nie pojmując co oszukujesz,
Co tracisz swoją ignorancją.
Na początku jeżeli się boisz
Patrz przez palce,
Później możesz zacząć opuszczać ręce.
Wtedy dojdziesz do wprawy.
Stawiaj czoła przeciwnościom losu,
Bo poprzez poddawanie się,
Wchodzisz w stan błędnego patrzenia
Na tek przepiękny dar.
A przyjrzyj się ludziom którzy nie widzą.
Popatrz jak oni się cieszą z życia.
Wyobraź sobie ich trudności i nie przystosowanie świata
Na tak niepozorny dar.
Pamiętaj:
Widzieć i patrzeć jest cudowną sztuką.
Którą trzeba pojąć odpowiednio szybko.
Bo później będzie za późno.
wtorek, 2 października 2012
Życie
Siedząc i patrząc przed siebie,
myśląc o tym co mówią do Ciebie, omijasz ich składnie i słowa, przepuszczasz je
przez uszy jak wodę przez palce. Jesteś zamknięty we własnym wnętrzu. Nie
zastanawiasz sie ile już siedzisz w tym miejscu, ile już słońce przeszło po
świecie. Nie patrzysz czy pada, czy to tylko pot się skrapla. Jesteś i dumasz,
pogrążasz się w myślach. Sprawdzasz ile jest Ciebie wewnątrz siebie. Rozglądasz
sie po własnym układzie limfatycznym, kostnym, krwionośnym. Wyciszasz swój organizm
pozostawiając tylko aktywne przepływy, aktywne odruchy. Jesteś już w sobie i
patrzysz na lustro swojej duszy. Zastanawiasz się co ze sobą zrobiłeś i
odgadujesz własne myśli. Patrzysz na swoje uczynki, zachowania, doświadczenia,
pragnienia. Jesteś we własnym świecie, we własnych marzeniach. Nie zastanawiasz
się ile czasu masz, ile jeszcze do pokonania drogi przed Toba. Już dochodzisz
do wniosku, ze coś pięknego zaczyna się dziać.
Wchodzisz powoli w krąg światła,
zaczynasz sobie wyobrażać że jesteś w centrum jupiterów. Patrzysz pod światło
myśląc, ze nie masz publiczności. Grasz w musicalu, jesteś głównym bohaterem
tego spektaklu, dochodzisz do wniosku, że ten musical jest o Tobie, o Twoim
życiu, o pragnieniu. Czujesz się bardzo dobrze na tej scenie.
Zaczynają przygasać jupitery i
odczuwasz smutek, samotność, brak akceptacji. Czujesz się sam na tej scenie,
brakuje Tobie kogoś z boku, kto by pomógł Tobie jakoś znieść tą samotność. Lecz
wiesz, że to co się dzieje na około dotyczy tylko ciebie.
Nagle wahania jupitera, raz jaśniej
i cieplej, za chwilę przytłumione, zamglone, chłodne. nie wiesz co się dzieje.
Rozumiesz, ze serce się waha, lecz jeszcze nie wiesz dlaczego. Dociekasz i
odkrywasz że ktoś się zrodził w Twoim sercu. Nie wiesz jeszcze czy to mężczyzna,
czy kobieta.:
- Jak jesteś mężczyzną i masz
kobietę w sercu wiesz, ze będziesz kochał ją bardzo mocno. Przypuszczasz, że w
sercu będą kolejne wahania przy dzieciach, zdradach, porażek i wielu innych
emocji związanych z tym doznaniem. Wiesz, że chcąc mieć wszystko to co
najpotrzebniejsze masz, żonę, dzieci. Pierwszy był syn, druga córka tak do
równowagi. Reszta to juz twoje zadanie co dalej z tym zrobisz.
- Jeżeli jesteś mężczyzną i
widzisz innego mężczyznę w swoim sercu, to zapewne masz drgawki jak tego unikać
w środowisku. Nie potrzebnie się zamartwiasz. Bo ten kto chce pozostać
prawdziwym człowiekiem, a nie udawaną podróbka, nie będzie się tego wstydził.
Pozostaniesz w tym na bardzo długo, Chcesz być z mężczyzną po kres świata, lecz
w tym świecie dochodzi do tego że uczucia nie zawsze są trwałe. Lecz prawdziwe,
trwałe uczucie pozostanie po sam kres. Lękasz się życia z mężczyzną gdyż zdajesz sobie sprawę z
problemów jakie mogą wyniknąć z tego wszystkiego. Ale chcesz to będziesz miał
to co najlepsze, jeżeli się nie poddasz.
- Gdy jesteś kobietą i kochasz
kobietę, to masz łatwiej. Bo według
ludzi kobietom bardziej wypada. lecz problemy są takie same jak z mężczyznami.
Choć czasami kobiety bywają bardziej zażarte w walce o swoje przekonania.
- Gdy jesteś kobietom, a serce
oddajesz mężczyźnie, masz dosłownie tak samo na uwadze dobro swoje, męża,
chłopaka i dzieci. Jesteś bardziej kobietą gdy doceniasz to co robisz i umiesz
wykorzystać swoje atuty.
Ale jeżeli jesteś sam, nie
musisz się martwić o problemy związkowe. Lecz jesteś jeszcze bardziej podatny
na emocje. Choć nie musisz się tym martwić. Bo będąc samemu, to dajesz siebie
znacznie więcej innym, a nie tylko zaskarbiasz sobie wszystkiego.
Widzisz, że jesteś na scenie i
nagle zapala się właściwe światło. Zamiast aplauzu dostrzegasz tylko
transparenty : "ŻYCIE".
wtorek, 12 czerwca 2012
Zakute serce
Jakaż ta pustka w człowieku doskwiera?
Jakie cierpienie ukrywasz w swej duszy?
Ile grzechu naliczysz sam sobie?
Jakże potrafisz odgrodzić się na innych?
Czas stracony, czas zawiły.
Słońce znika w sercu pustym.
Już zachodzi z aurą radości
I pokrywa serce ciemnością.
Przechowuje tysiąc smutków.
I zasklepia tysiąc ran.
Czeka w tobie zamrożone serce,
Które gaśnie codziennie.
Nikt z podobnych niewidomych,
Nikt z oddanych ukojeniu,
Nikt z człowieka uczciwego,
Nie roznieci twej zadumy.
Odmrozić swe serce - czas najgorszy.
Bo znów otworzą się te rany.
Czas leczenia tego serca
Trwa zbyt długo - nawet z chcenia zapomnienia.
Wiec w zmrożeniu pozostanie,
I nie czeka na z stopnienie.
Tak więc ufność miej sam w sobie,
Że ci chłodek dopomoże.
Nie rozgrzebuj starych ran.
Tylko zasklep je na dobre.
Niech twe serce już zapomni,
Co tak bardzo targasz w sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)