Dzisiaj odeszłaś od nas, zabierając cząstkę Twojego bytu materialnego, pozostawiając siebie nam w sercach i pamięci. Mimo choroby to do końca pokazywałaś swój uśmiech pod którym ukrywałaś cierpienie.
Dla mnie byłaś mentorem w pisaniu poprawnej polszczyzny. Zawsze mogłem liczyć na Ciebie - gdy chodziło o poprawę stylistyczną. Również zapadłaś w mej pamięci jako Most Łączący Ludzi. Pomagałaś zwaśnionym nacjom na nowo połączyć się, a zarazem ukazywałaś prawdę taką jaka była. Byłaś i jesteś ciągle duchem za każdym razem gdy piszę. Zawsze czekałem z niecierpliwością na Twoje zdanie o danym wierszu - czy czymś podobnym. Aby uczcić serce i ducha Twego będziesz miała swój udział w powstawaniu książki pewnej - i tu obiecuję to już teraz.
Gdy ja miałem pod górę, to potrafiłaś mnie podciągnąć pod górę na własnej linie bezpieczeństwa. Właśnie w tych moich słabych emocjonalnie dniach stawałem się egoistą i zapominałem, że inni ludzie - tak jak ty - znacznie mocniej cierpią. A znowu gdy robiłem coś nie tak, to własnym słowem potrafiłaś zmotywować mnie do myślenia w inny sposób i do działania.
Byłaś i pozostaniesz mym Aniołem na odległość. Nigdy nie było dane mam zobaczyć się w prawdziwym świecie. Chociaż Skype i Facebook nie jest wszystkim, to tu właśnie mieliśmy największe pole do popisu. Czasami całymi godzinami mogliśmy pisać, rozmawiać i widzieć siebie.
Jestem Ci niezmiernie wdzięczny za oddanie mi krztyny Twojego serca. Będę wspominał Ciebie z dobrocią i miłością braterską. Ufać zawsze mogłem Tobie, więc i sam oddałem trochę serca. Tęsknić człowiek będzie coraz mniej, będzie musiał się przyzwyczaić do braku Twojej cielesnej osobowości, ale w pamięci pozostaniesz na zawsze.
Ku pamięci Barbary F. - Bartosz Muchowski "Bartolomeo Augusto" "HouseFly92"
środa, 5 lutego 2014
sobota, 1 lutego 2014
Kot
Dziś czyściłem czarne ścierwo.
Tylko szmatką, a jak piekło...
Ciągle drapie, ciągle syczy.
Tyle "mówi", tyle "krzyczy".
Mam tych ran już z setek kilka,
Co i róż nakłuje igła.
Jedno miejsce poranione,
Trochę słabiej, trochę mocniej.
A w tym wszystkim wielkie "HALO!"
Bo pół nocy to już trwało.
Minut kilka nieskończenie,
Sekund można by rzec - wiele.
Żeś mnie drapał jak kot bury.
Gdyż z plastiku masz swe wióry.
Tyś spojlerem do Nissana,
Który jest do malowania.
Może drogi, może tani,
Ale drapiesz jak Pers Frani.
Wiec i z rana taka rana
Mi po szychcie pozostała.
Tylko szmatką, a jak piekło...
Ciągle drapie, ciągle syczy.
Tyle "mówi", tyle "krzyczy".
Mam tych ran już z setek kilka,
Co i róż nakłuje igła.
Jedno miejsce poranione,
Trochę słabiej, trochę mocniej.
A w tym wszystkim wielkie "HALO!"
Bo pół nocy to już trwało.
Minut kilka nieskończenie,
Sekund można by rzec - wiele.
Żeś mnie drapał jak kot bury.
Gdyż z plastiku masz swe wióry.
Tyś spojlerem do Nissana,
Który jest do malowania.
Może drogi, może tani,
Ale drapiesz jak Pers Frani.
Wiec i z rana taka rana
Mi po szychcie pozostała.
środa, 1 stycznia 2014
Ile...
Ile rodzin rozbitych,
Ile bólu w ich oczach,
Ile serc cierpiących,
Widzę po tych świętach?
Każdy - mimo iż wyjechał z Polskiej ziemi,
Ciągle sercem i myślami tam wraca.
Dusza cierpi z pozostawienia przyjaciela
na NASZEJ POLSKIEJ ZIEMI!
Kto doprowadził do tego?
Co WYGANIA nas z plemienia?
Czym czy Kim jest ten zły?
Który odbiera nam wszystko...
Jest miło, radośnie w tym gronie,
Lecz każdy się uśmiecha
Gdyż nie ma innego wyboru
Aby żyć w dostatku na Ziemi.
Ja sam osobiście cierpię.
Ja sam suchymi łzami łkam.
Ja sam zostawiłem przyjaciół
KTÓRYCH TAK BARDZO KOCHAM!
Jesteśmy razem, a jednak osobno.
Jesteśmy wszyscy lecz bez nikogo.
Każdy boryka się z sercem a jednak
Dążymy do Wszystkiego Najlepszego.
Żeby życie nie dopiekało,
Aby wszystko było spokojne,
By mieć miejsce na ziemi.
Choć walizek nic nie zmieni.
Niech każdy kolejny dzień
Przynosił uśmiech i cień.
Oby serce z radości skakało.
I pracy nad sobą do perfekcji.
Ile bólu w ich oczach,
Ile serc cierpiących,
Widzę po tych świętach?
Każdy - mimo iż wyjechał z Polskiej ziemi,
Ciągle sercem i myślami tam wraca.
Dusza cierpi z pozostawienia przyjaciela
na NASZEJ POLSKIEJ ZIEMI!
Kto doprowadził do tego?
Co WYGANIA nas z plemienia?
Czym czy Kim jest ten zły?
Który odbiera nam wszystko...
Jest miło, radośnie w tym gronie,
Lecz każdy się uśmiecha
Gdyż nie ma innego wyboru
Aby żyć w dostatku na Ziemi.
Ja sam osobiście cierpię.
Ja sam suchymi łzami łkam.
Ja sam zostawiłem przyjaciół
KTÓRYCH TAK BARDZO KOCHAM!
Jesteśmy razem, a jednak osobno.
Jesteśmy wszyscy lecz bez nikogo.
Każdy boryka się z sercem a jednak
Dążymy do Wszystkiego Najlepszego.
Żeby życie nie dopiekało,
Aby wszystko było spokojne,
By mieć miejsce na ziemi.
Choć walizek nic nie zmieni.
Niech każdy kolejny dzień
Przynosił uśmiech i cień.
Oby serce z radości skakało.
I pracy nad sobą do perfekcji.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Zew cierpienia
Komu mam zaufać właśnie?
Skoro nikt mi tu nie zaśnie!
Jak mam poczuć siłę ducha?
Którą mnie katuję skrucha!
Czy mam żywić się pokarmem?
W którym chemii jest od chmary!
Czy pić wodę mi zostaje?
Z kwaśnym deszczem się pobawię!
Kim ja jestem? - Może ptakiem!?
Który nasrał wam do chleba!
Może rybką do akwarium?
Która puszcza się jak bieda!
Może żabą, tą kumatą?
Bo wysłuchać muszę z trwogą!
Wszystko co się dzieje właśnie,
ma na celu zniszczyć stajnie!
Chcesz upodlić, no i zniszczyć?
Możesz się tym już poszczycić!
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
Chcesz mnie zgwałcić? Proszę bardzo!
Bo i tak się czuję Szmatą!
Jesteś mym koszmarem życia!
Bo przez ciebie teraz zdycham!
Czy nie cieszy ciebie to?
Że tu kwiatków widzę dno?
Jesteś już skończonym zerem!
Więc i poczuj się jak "jeleń"
Przyprawiłam Ci już rogi! :D
A ty wciąż się czujesz błogi!
Jesteś próżny w swej obłudzie!
O sumieniu już nie mówię!
Przecież wiele lat już temu!
Poszło sobie do hotelu!
W którym ma na stałe życie!
Bo w twe serce było zszyte!
Jesteś jednak kimś tu dla mnie!
Może to docenisz właśnie!?
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
To przez Ciebie tutaj wiszę!
To przez Ciebie już nie słyszę!
Dzięki Tobie tu zostawiam!
Mego syna, Don Oscara!
Może wyśnisz jeszcze mnie?
W twym koszmarze? Chociaż nie!
Będę straszyć ciebie zawsze!
Tak by sen nie przyszedł! - Właśnie!
Może znajdziesz ukojenie?
Kiedy się spotkamy w niebie?
Nie! My pójdziemy tylko tam!
Gdzie zły demon zgwałci sam!
On tam lubi takie mendy!
Które już nie żyją w nędzy!
On też kocha samobójców!
Których wiesza przy swym łóżku!
I ma ich do ozdób właśnie!
I się nimi wszędzie drapie...
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
Skoro nikt mi tu nie zaśnie!
Jak mam poczuć siłę ducha?
Którą mnie katuję skrucha!
Czy mam żywić się pokarmem?
W którym chemii jest od chmary!
Czy pić wodę mi zostaje?
Z kwaśnym deszczem się pobawię!
Kim ja jestem? - Może ptakiem!?
Który nasrał wam do chleba!
Może rybką do akwarium?
Która puszcza się jak bieda!
Może żabą, tą kumatą?
Bo wysłuchać muszę z trwogą!
Wszystko co się dzieje właśnie,
ma na celu zniszczyć stajnie!
Chcesz upodlić, no i zniszczyć?
Możesz się tym już poszczycić!
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
Chcesz mnie zgwałcić? Proszę bardzo!
Bo i tak się czuję Szmatą!
Jesteś mym koszmarem życia!
Bo przez ciebie teraz zdycham!
Czy nie cieszy ciebie to?
Że tu kwiatków widzę dno?
Jesteś już skończonym zerem!
Więc i poczuj się jak "jeleń"
Przyprawiłam Ci już rogi! :D
A ty wciąż się czujesz błogi!
Jesteś próżny w swej obłudzie!
O sumieniu już nie mówię!
Przecież wiele lat już temu!
Poszło sobie do hotelu!
W którym ma na stałe życie!
Bo w twe serce było zszyte!
Jesteś jednak kimś tu dla mnie!
Może to docenisz właśnie!?
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
To przez Ciebie tutaj wiszę!
To przez Ciebie już nie słyszę!
Dzięki Tobie tu zostawiam!
Mego syna, Don Oscara!
Może wyśnisz jeszcze mnie?
W twym koszmarze? Chociaż nie!
Będę straszyć ciebie zawsze!
Tak by sen nie przyszedł! - Właśnie!
Może znajdziesz ukojenie?
Kiedy się spotkamy w niebie?
Nie! My pójdziemy tylko tam!
Gdzie zły demon zgwałci sam!
On tam lubi takie mendy!
Które już nie żyją w nędzy!
On też kocha samobójców!
Których wiesza przy swym łóżku!
I ma ich do ozdób właśnie!
I się nimi wszędzie drapie...
Jestem Panem swojej duszy!
Jestem Panem swego ciała!
Dla mnie życie nic nie znaczy!
Bo już nie mam swego gardła!
Przygotować sobie muszę!
Trochę sznurka, no i kuszę!
Bo jak krzesło się przewali!
To tą kuszą się poprawi!!!
wtorek, 3 grudnia 2013
Ostatni głos!
Może pomyślisz, że jestem zbyt miekki.
Może pomyślisz, że nie jestem męski.
Może i jest w tym choc trochę prawdy,
gdyż ja jestem poetą otwartym.
Patrzę ze smutkiem na zdjecie Twe właśnie
i czuję serce które jest rozdarte.
Ponieważ wiem, że wyjeżdżasz z tąd właśnie.
Chciałbym - na krócej, choć czuje - na zawsze!
Chciałbym poczuć miłość, nie przyjaźń,
ale wiem, że i tak mi sprzyjasz.
Rozłąka czasem jest krótsza niż chwila,
choć do wieczności czasem się zbliża.
Piszę ponieważ na płacz mnie juz nie stać.
W ogóle nie wiem, czy na miłość mnie stac?
Jestem rozdarty, ponieważ wyjeżdżasz,
A ja tu zostaję bez przyjaciela.
Jesteś ostoją mej zlamanej duszy,
gdyż jak mam problem Ty mnie pospruszysz.
Konwersacje z Tobą są świetne,
Dlatego popłacze sobie jeszcze.
Dziękuje za Ciebie i za cennynczas,
za miły gest, który złączył nas.
Twoje słowo pomocne - by zwalczać zlo.
Dlatego martwie się czy będzie mi szło.
Piszę ostatnie słowa w podzięce,
gdyż nie chcę zamęczyć Cię jeszcze.
Czym że jest rozpacz za Tobą?
Tym, że nie porozmawiam z Tobą!
Oraz tym, że to me oblicze.
Może pomyślisz, że nie jestem męski.
Może i jest w tym choc trochę prawdy,
gdyż ja jestem poetą otwartym.
Patrzę ze smutkiem na zdjecie Twe właśnie
i czuję serce które jest rozdarte.
Ponieważ wiem, że wyjeżdżasz z tąd właśnie.
Chciałbym - na krócej, choć czuje - na zawsze!
Chciałbym poczuć miłość, nie przyjaźń,
ale wiem, że i tak mi sprzyjasz.
Rozłąka czasem jest krótsza niż chwila,
choć do wieczności czasem się zbliża.
Piszę ponieważ na płacz mnie juz nie stać.
W ogóle nie wiem, czy na miłość mnie stac?
Jestem rozdarty, ponieważ wyjeżdżasz,
A ja tu zostaję bez przyjaciela.
Jesteś ostoją mej zlamanej duszy,
gdyż jak mam problem Ty mnie pospruszysz.
Konwersacje z Tobą są świetne,
Dlatego popłacze sobie jeszcze.
Dziękuje za Ciebie i za cennynczas,
za miły gest, który złączył nas.
Twoje słowo pomocne - by zwalczać zlo.
Dlatego martwie się czy będzie mi szło.
Piszę ostatnie słowa w podzięce,
gdyż nie chcę zamęczyć Cię jeszcze.
Czym że jest rozpacz za Tobą?
Tym, że nie porozmawiam z Tobą!
Oraz tym, że to me oblicze.
sobota, 23 listopada 2013
Być człowiekiem...
Dziś nie będę pisał wiele...
Dziś chce poznać waszą wenę....?
Jednym słowem mam pytanie.
takie które mnie już drapie...
Być człowiekiem, czy jest zbrodnią?
Być też sobą, już nie mogą?
Czy udawać mam znów kogoś?
Czy pozostać właśnie sobą????
(Proszę o komentarze, chciałbym wiedzieć co o tym myślicie i jakie macie odpowiedzi na moje pytania :D )
Dziś chce poznać waszą wenę....?
Jednym słowem mam pytanie.
takie które mnie już drapie...
Być człowiekiem, czy jest zbrodnią?
Być też sobą, już nie mogą?
Czy udawać mam znów kogoś?
Czy pozostać właśnie sobą????
(Proszę o komentarze, chciałbym wiedzieć co o tym myślicie i jakie macie odpowiedzi na moje pytania :D )
poniedziałek, 18 listopada 2013
Za pomoc
Widzę, że kwitniesz i nie masz zamiaru się poddać. Pokazujesz mi, jak bardzo można walczyć o przetrwanie w ciężkich i skrajnych warunkach. Ja często nie pamiętam o tym aby dbać o Ciebie, a mimo wszystko rośniesz i stajesz się piękniejszy.
Jestem ciężki w kontekście pielęgnacji, kiepski w kierowaniu uczuć. Wszystko czego doświadczam tutaj z większych czy silniejszych emocji to duszę je w zarodku i często popadam w rozłamane serce. Częste inwestowanie uczuć do drugiej osoby muszę zabijać w zarodku, gdyż często są one niewłaściwe. Ja usycham bez miłości, staje się drzewem które łatwo przewraca nawet lekki wietrzyk.
A ty? Trwasz mimo przeciwności losu, mimo braku odpowiedniej opieki nad Tobą. Nie poddajesz się tak łatwo. Masz tak silne korzenie, że nie przewraca Tobą nawet wichura. I pokazujesz mi, że nie tracisz swojego piękna, nie poddajesz się - tak jak ja.
Czasami mam ochotę aby mnie przesadzono w jakieś ciemne miejsce, gdzie nikomu nie będę potrzebny i nie będę oszpecał pięknego ogrodu życia. Lecz wiem czym są ludzi dla mnie. Jak bardzo potrzebuję pomocy po przez samą rozmowę, czuły dotyk, czy ciepły uśmiech. Wiem, że bez innych uschnąłbym błyskawicznie. Lecz często nikt nie ma pojęcia co mi w sercu gra.
Mimo, iż jesteś zwykłym kwiatkiem doniczkowym, mimo iż jesteś Kaktusem (grudnik), pokazujesz mi jak piękne może być życie - nawet z przeciwnościami losu. Dlatego dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś taki wytrwały. Dziękuję...
Jestem ciężki w kontekście pielęgnacji, kiepski w kierowaniu uczuć. Wszystko czego doświadczam tutaj z większych czy silniejszych emocji to duszę je w zarodku i często popadam w rozłamane serce. Częste inwestowanie uczuć do drugiej osoby muszę zabijać w zarodku, gdyż często są one niewłaściwe. Ja usycham bez miłości, staje się drzewem które łatwo przewraca nawet lekki wietrzyk.
A ty? Trwasz mimo przeciwności losu, mimo braku odpowiedniej opieki nad Tobą. Nie poddajesz się tak łatwo. Masz tak silne korzenie, że nie przewraca Tobą nawet wichura. I pokazujesz mi, że nie tracisz swojego piękna, nie poddajesz się - tak jak ja.
Czasami mam ochotę aby mnie przesadzono w jakieś ciemne miejsce, gdzie nikomu nie będę potrzebny i nie będę oszpecał pięknego ogrodu życia. Lecz wiem czym są ludzi dla mnie. Jak bardzo potrzebuję pomocy po przez samą rozmowę, czuły dotyk, czy ciepły uśmiech. Wiem, że bez innych uschnąłbym błyskawicznie. Lecz często nikt nie ma pojęcia co mi w sercu gra.
Mimo, iż jesteś zwykłym kwiatkiem doniczkowym, mimo iż jesteś Kaktusem (grudnik), pokazujesz mi jak piękne może być życie - nawet z przeciwnościami losu. Dlatego dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś taki wytrwały. Dziękuję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)