środa, 1 stycznia 2014

Ile...

Ile rodzin rozbitych,
Ile bólu w ich oczach,
Ile serc cierpiących,
Widzę po tych świętach?

Każdy - mimo iż wyjechał z Polskiej ziemi,
Ciągle sercem i myślami tam wraca.
Dusza cierpi z pozostawienia przyjaciela
na NASZEJ POLSKIEJ ZIEMI!

Kto doprowadził do tego?
Co WYGANIA nas z plemienia?
Czym czy Kim jest ten zły?
Który odbiera nam wszystko...

Jest miło, radośnie w tym gronie,
Lecz każdy się uśmiecha
Gdyż nie ma innego wyboru
Aby żyć w dostatku na Ziemi.

Ja sam osobiście cierpię.
Ja sam suchymi łzami łkam.
Ja sam zostawiłem przyjaciół
KTÓRYCH TAK BARDZO KOCHAM!

Jesteśmy razem, a jednak osobno.
Jesteśmy wszyscy lecz bez nikogo.
Każdy boryka się z sercem a jednak
Dążymy do Wszystkiego Najlepszego.

Żeby życie nie dopiekało,
Aby wszystko było spokojne,
By mieć miejsce na ziemi.
Choć walizek nic nie zmieni.

Niech każdy kolejny dzień
Przynosił uśmiech i cień.
Oby serce z radości skakało.
I pracy nad sobą do perfekcji.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zew cierpienia

     Komu mam zaufać właśnie?
Skoro nikt mi tu nie zaśnie!
     Jak mam poczuć siłę ducha?
Którą mnie katuję skrucha!
     Czy mam żywić się pokarmem?
W którym chemii jest od chmary!
     Czy pić wodę mi zostaje?
Z kwaśnym deszczem się pobawię!
     Kim ja jestem? - Może ptakiem!?
Który nasrał wam do chleba!
     Może rybką do akwarium?
Która puszcza się jak bieda!
     Może żabą, tą kumatą?
Bo wysłuchać muszę z trwogą!
     Wszystko co się dzieje właśnie,
ma na celu zniszczyć stajnie!
     Chcesz upodlić, no i zniszczyć?
Możesz się tym już poszczycić!

     Jestem Panem swojej duszy!
     Jestem Panem swego ciała!
     Dla mnie życie nic nie znaczy!
     Bo już nie mam swego gardła!
     Przygotować sobie muszę!
     Trochę sznurka, no i kuszę!
     Bo jak krzesło się przewali!
     To tą kuszą się poprawi!!!

     Chcesz mnie zgwałcić? Proszę bardzo!
Bo i tak się czuję Szmatą!
     Jesteś mym koszmarem życia!
Bo przez ciebie teraz zdycham!
     Czy nie cieszy ciebie to?
Że tu kwiatków widzę dno?
     Jesteś już skończonym zerem!
Więc i poczuj się jak "jeleń"
     Przyprawiłam Ci już rogi! :D
A ty wciąż się czujesz błogi!
     Jesteś próżny w swej obłudzie!
O sumieniu już nie mówię!
     Przecież wiele lat już temu!
Poszło sobie do hotelu!
     W którym ma na stałe życie!
Bo w twe serce było zszyte!
     Jesteś jednak kimś tu dla mnie!
Może to docenisz właśnie!?

     Jestem Panem swojej duszy!
     Jestem Panem swego ciała!
     Dla mnie życie nic nie znaczy!
     Bo już nie mam swego gardła!
     Przygotować sobie muszę!
     Trochę sznurka, no i kuszę!
     Bo jak krzesło się przewali!
     To tą kuszą się poprawi!!!

     To przez Ciebie tutaj wiszę!
To przez Ciebie już nie słyszę!
     Dzięki Tobie tu zostawiam!
Mego syna, Don Oscara!
     Może wyśnisz jeszcze mnie?
W twym koszmarze? Chociaż nie!
     Będę straszyć ciebie zawsze!
Tak by sen nie przyszedł! - Właśnie!
     Może znajdziesz ukojenie?
Kiedy się spotkamy w niebie?
     Nie! My pójdziemy tylko tam!
Gdzie zły demon zgwałci sam!
     On tam lubi takie mendy!
Które już nie żyją w nędzy!
     On też kocha samobójców!
Których wiesza przy swym łóżku!
     I ma ich do ozdób właśnie!
I się nimi wszędzie drapie...

     Jestem Panem swojej duszy!
     Jestem Panem swego ciała!
     Dla mnie życie nic nie znaczy!
     Bo już nie mam swego gardła!
     Przygotować sobie muszę!
     Trochę sznurka, no i kuszę!
     Bo jak krzesło się przewali!
     To tą kuszą się poprawi!!!

wtorek, 3 grudnia 2013

Ostatni głos!

     Może pomyślisz, że jestem zbyt miekki.
Może pomyślisz, że nie jestem męski.
Może i jest w tym choc trochę prawdy,
gdyż ja jestem poetą otwartym.
     Patrzę ze smutkiem na zdjecie Twe właśnie
i czuję serce które jest rozdarte.
Ponieważ wiem, że wyjeżdżasz z tąd właśnie.
Chciałbym - na krócej, choć czuje - na zawsze!
     Chciałbym poczuć miłość, nie przyjaźń,
ale wiem, że i tak mi sprzyjasz.
Rozłąka czasem jest krótsza niż chwila,
choć do wieczności czasem się zbliża.
    Piszę ponieważ na płacz mnie juz nie stać.
W ogóle nie wiem, czy na miłość mnie stac?
Jestem rozdarty, ponieważ wyjeżdżasz,
A ja tu zostaję bez przyjaciela.
     Jesteś ostoją mej zlamanej duszy,
gdyż jak mam problem Ty mnie pospruszysz.
Konwersacje z Tobą są świetne,
Dlatego popłacze sobie jeszcze.
     Dziękuje za Ciebie i za cennynczas,
za miły gest, który złączył nas.
Twoje słowo pomocne - by zwalczać zlo.
Dlatego martwie się czy będzie mi szło.
     Piszę ostatnie słowa w podzięce,
gdyż nie chcę zamęczyć Cię jeszcze.
Czym że jest rozpacz za Tobą?
Tym, że nie porozmawiam z Tobą!

     Oraz tym, że to me oblicze.

sobota, 23 listopada 2013

Być człowiekiem...

Dziś nie będę pisał wiele...
Dziś chce poznać waszą wenę....?

Jednym słowem mam pytanie.
takie które mnie już drapie...

Być człowiekiem, czy jest zbrodnią?
Być też sobą, już nie mogą?

Czy udawać mam znów kogoś?
Czy pozostać właśnie sobą????



(Proszę o komentarze, chciałbym wiedzieć co o tym myślicie i jakie macie odpowiedzi na moje pytania :D )

poniedziałek, 18 listopada 2013

Za pomoc

     Widzę, że kwitniesz i nie masz zamiaru się poddać. Pokazujesz mi, jak bardzo można walczyć o przetrwanie w ciężkich i skrajnych warunkach. Ja często nie pamiętam o tym aby dbać o Ciebie, a mimo wszystko rośniesz i stajesz się piękniejszy.
     Jestem ciężki w kontekście pielęgnacji, kiepski w kierowaniu uczuć. Wszystko czego doświadczam tutaj z większych czy silniejszych emocji to duszę je w zarodku i często popadam w rozłamane serce. Częste inwestowanie uczuć do drugiej osoby muszę zabijać w zarodku, gdyż często są one niewłaściwe. Ja usycham bez miłości, staje się drzewem które łatwo przewraca nawet lekki wietrzyk.
     A ty? Trwasz mimo przeciwności losu, mimo braku odpowiedniej opieki nad Tobą. Nie poddajesz się tak łatwo. Masz tak silne korzenie, że nie przewraca Tobą nawet wichura. I pokazujesz mi, że nie tracisz swojego piękna, nie poddajesz się - tak jak ja.
     Czasami mam ochotę aby mnie przesadzono w jakieś ciemne miejsce, gdzie nikomu nie będę potrzebny i nie będę oszpecał pięknego ogrodu życia. Lecz wiem czym są ludzi dla mnie. Jak bardzo potrzebuję pomocy po przez samą rozmowę, czuły dotyk, czy ciepły uśmiech. Wiem, że bez innych uschnąłbym błyskawicznie. Lecz często nikt nie ma pojęcia co mi w sercu gra.
     Mimo, iż jesteś zwykłym kwiatkiem doniczkowym, mimo iż jesteś Kaktusem (grudnik), pokazujesz mi jak piękne może być życie - nawet z przeciwnościami losu. Dlatego dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś taki wytrwały. Dziękuję...

niedziela, 3 listopada 2013

Ostatnie słowa

Podążając za głosem serca, jestem tam gdzie aktualnie się znajduję. Z dala od Domu, od Ojczyzny. Czuję, że mimo, iż mam tu znajomych to brakuje mi ludzi z którymi przeżyłem prawie 21 lat, te wszystkie miejsca, te wspomnienia. Ciężkie jest życie emigranta. Choć płace są tu lepsze i zdrowa polityka, to na Polskiej ziemi. Wiem, że większa część Polaków to tradycjonaliści i wierni są swojemu miejscu życia. To jednak (musiałem!) postanowiłem opuścić naszą Polską Ziemie. Sercem dalej jestem w Moim miejscu zamieszkania.
Wszyscy żądni władzy powinni się wstydzić aby doprowadzić taki piękny kraj do samozagłady, który jest bardzo blisko. 
Ilu młodych ludzi wyprowadziło się z Ojczyzny?
Ilu postanowiło spróbować swojego życia gdzie indziej?
Ilu chce zapewnić sobie dobrobyt pod koniec życia?!
Ja sam stwierdziłem, że biedy klepanie mnie nie interesuję. Nie mam zamiaru wracać na swoje "Stare Śmieci". Będę czekał, aż poprawi się sytuacja w Polsce, aby tam powrócić. 
A jednak jak na razie powiem : "Żegnaj piękny Kraju, który upadasz w swojej chciwości bogatszych i niemocy biednych."


(Słowa skierowane do każdego który czuje coś podobnego)


niedziela, 27 października 2013

Doznania z podniecenia

Właśnie startuję z Tobą. Wznosząc się, zaczynam dostrzegać szczegóły tak pięknego globu Twego. Tu delikatne zarysy każdego twego zakątka czuję każdą wypustkę, każde wgłębienie. Błądzę oczyma po wszystkim czym się da, aby objąć piękno tego co mam: Ty i ja. Tak dążymy głębiej, niczym dzieci we mgle - ucząc się siebie w dość niekonwencjonalny sposób. Wszystko pięknie, wspaniale. Widoki z tej wysokości mamy gorsze już niż doznania. Ale czym że jest odczuwanie - a widzenie tego tylko nas wspomaga. Jesteśmy piękną, zgraną parą. Już czuję to podniecenie, już ta adrenalina wzrasta, już testosteron buzuje aby wszystko wypłynęło ze mnie. Nasze hormony trą o siebie. Wibrując, uderzając jak atomy o siebie. Przyglądałem się naszym kroplom potu jakby były odzwierciedleniem magicznych miast ujrzanych na nocnym niebie. Już jesteśmy w fazie końcowej. Już szczytujemy, potoki wezbrane są przez przyjemności i potu i reszty - niczym deszcze na rozgrzane żelazo upada i syczy. Już po wszystkim... a jednak nie. Powoli zniżamy się. Już nie jesteśmy wysoko, już nie mamy tej mocy. Choć emocje chciały by jeszcze, lecz nie pozwala nam siła na więcej. Tak już po woli kończymy przyjemności. I lądujemy w błogiej świadomości, że bezpiecznie wylądowaliśmy na płcie lotniska. Cóż za wspaniały był to lot. Toż takie przyjemności można poczuć i . Lecz gdy tylko wychodzę z Ciebie na schody. Mam już mniejszą ochotę na te loty.