Gdy w człowieku kwitnie serce.
Gdy w utopi leczy sny.
Gdy ma trudność w mowie własnej.
Gdy skupienie tu zanika i przełącza się w świat marzeń.
Myśli wiele mu przebiega.
Myśli kołacą po ciele.
Myśli sączą się przez umysł
Myśli - jak ich wiele:
O prawdziwym uczuciu do człowieka.
O prawdziwej wierności do osobnika.
O akceptacji dla innego.
O dobrotliwym usposobieniu dla każdego.
Wiadomo, że miłość nie jest sztuką łatwą.
Wiadomo, że sprzeczki i kłótnie chodzą za człowiekiem.
Wiadomo, są chwile złe, cierpiące, nieszczęśliwe.
Lecz powodują zbliżenie się do siebie.
Tylko prawdziwa miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko.
Tylko prawdziwa pomoc dla tej drugiej osoby przełamuje lody.
Tylko prawdziwe uniesienie powoduje radość w smutku.
Tylko prawdziwe słowo "Kocham" brzmi tak realnie.
Zatracasz się człowieku nie wiedząc kogo kochać masz.
Zatracasz się w sprzecznościach bo nie wiesz jak tu wytrwać.
Zatracasz siebie samego, udając kogoś innego.
Zatracasz sumienie, oszukując świat do około siebie.
Wiedząc czym i kim jesteś.
Wiedząc o kogo walczysz szczerze.
Widząc i akceptując siebie.
Prawdę ukażesz każdemu.
Nie ważne jak kochasz.
Nie ważne czy kobietę, czy mężczyznę.
Ważne abyś zaakceptował samego siebie.
Wiedz mój drogi słuchaczu.
Zrozum to co powiem.
"Kochaj tak, aby nie krzywdzić drugiego.
Gdy kochasz kogoś prawdziwie, to pozwalasz mu odejść,
aby był szczęśliwy gdzieś indziej."
Ta prawda trwa u mnie od wielu lat.
Te słowa w sercu już mam wypalone.
Te słowa chce mieć wyryte na kamieniu.
Tylko po to, aby być blisko swojego celu.
(W podzięce za odnalezienie weny we mnie. Martin to dla Ciebie)
niedziela, 6 maja 2012
piątek, 23 marca 2012
W podzięce za troskę.
Patrzę przez Ciebie na świat.
Masz gładką powierzchnię,
Zgrabne kształty.
Wszystko masz perfekcyjne.
Chciało by się Ciebie dotykać
Boś zawsze chłodniejsza niż Świat.
Masz swoje zdanie i uparcie trwasz w nim.
Nie pozwalasz nikomu „wpaść”.
Zawsze ubezpieczona z wyprzedzeniem.
Starości dożywasz.
Chociaż co roku starzejesz się,
Zaczynasz tracić swój urok,
Swój kształt i kruchość.
Przeradzasz się w coś.
Trudno opisać w co.
Bo na to brakuje mi określenia.
Ale tak. Starzejesz się i to nie szybko.
Potrafisz dożyć do końca.
Ale często masz też tak, że pękasz.
Tak nagle, znienacka.
Chcesz zawsze odchodzić z tego świata po cichu.
A tu zawsze głośny trzask.
Za każdym razem gdy „gaśniesz” gaśnie w człowieku coś.
Boś jak matka, jak babka, i córka.
W naj mniej oczekiwanym momencie odchodzisz.
I wyruszasz w ostateczną podróż do świata nie znanego Tobie.
Chciałaś chronić mnie.
Naprawdę czułem to.
Nikt tak nie dbał o mnie.
Nie pozwoliłaś mi abym zmókł.
Nie pozwoliłaś mi abym się przeziębił.
Chroniłaś przed wiatrem i śniegiem,
A nawet przed mrozami.
Człowiek jest wdzięczny Tobie.
Gdyż zawsze byłaś w każdym miejscu gdzie ja.
Nawet gdy człowiek by chciał się odizolować od Ciebie.
Ty i tak dopadniesz nas.
Nie pozwolisz o sobie zapomnieć.
Kochałaś jak matka czy babka.
Ale jednak Ty to nie one…
Szybo, tyś zawsze przy człowieku.
Zawsze chroniłaś nas przed światem zewnętrznym.
I za to jam Ci rad…
Zgrabne kształty.
Wszystko masz perfekcyjne.
Chciało by się Ciebie dotykać
Boś zawsze chłodniejsza niż Świat.
Masz swoje zdanie i uparcie trwasz w nim.
Nie pozwalasz nikomu „wpaść”.
Zawsze ubezpieczona z wyprzedzeniem.
Starości dożywasz.
Chociaż co roku starzejesz się,
Zaczynasz tracić swój urok,
Swój kształt i kruchość.
Przeradzasz się w coś.
Trudno opisać w co.
Bo na to brakuje mi określenia.
Ale tak. Starzejesz się i to nie szybko.
Potrafisz dożyć do końca.
Ale często masz też tak, że pękasz.
Tak nagle, znienacka.
Chcesz zawsze odchodzić z tego świata po cichu.
A tu zawsze głośny trzask.
Za każdym razem gdy „gaśniesz” gaśnie w człowieku coś.
Boś jak matka, jak babka, i córka.
W naj mniej oczekiwanym momencie odchodzisz.
I wyruszasz w ostateczną podróż do świata nie znanego Tobie.
Chciałaś chronić mnie.
Naprawdę czułem to.
Nikt tak nie dbał o mnie.
Nie pozwoliłaś mi abym zmókł.
Nie pozwoliłaś mi abym się przeziębił.
Chroniłaś przed wiatrem i śniegiem,
A nawet przed mrozami.
Człowiek jest wdzięczny Tobie.
Gdyż zawsze byłaś w każdym miejscu gdzie ja.
Nawet gdy człowiek by chciał się odizolować od Ciebie.
Ty i tak dopadniesz nas.
Nie pozwolisz o sobie zapomnieć.
Kochałaś jak matka czy babka.
Ale jednak Ty to nie one…
Szybo, tyś zawsze przy człowieku.
Zawsze chroniłaś nas przed światem zewnętrznym.
I za to jam Ci rad…
Oda do...
Ty Taborecie!
Jesteś tak czerwony, jak pancerzyk biedronki.
Masz w sobie wszystko…
Dosłownie wszystko to…
Ale tylko za moim pozwoleniem.
Ja jestem twoim panem.
Ja siedzę na Tobie.
Ja Tobą też rzucam.
Ostatnio włożyłem do ciebie…
Och trochę tego było:
Tu jakaś bluzka, jakieś skarpetki.
Masz tam wszystkie moje skarby.
Ostatnio szukałem tego plakatu.
Szukałem całe tygodnie,
A Ty siedziałeś cicho i nie odzywałeś się, że go masz.
Widzisz Czerwony jaki jesteś dla mnie ważny?
Ale wiesz co Ci powiem?
Jesteś pusty, naprawdę pusty.
Nie potrafisz docenić tego co wkładam do środka.
Nie potrafisz zrozumieć tego,
Że przechowujesz coś naprawdę cennego.
Cenniejszego niż skarb.
Bo to jest dla mnie kawałek życia.
Więc proszę o to abyś dalej trzymał to co cenne.
Mój Ty taborecie
Blondynko w czerwonym gorsecie.
Masz w sobie wszystko…
Dosłownie wszystko to…
Ale tylko za moim pozwoleniem.
Ja jestem twoim panem.
Ja siedzę na Tobie.
Ja Tobą też rzucam.
Ostatnio włożyłem do ciebie…
Och trochę tego było:
Tu jakaś bluzka, jakieś skarpetki.
Masz tam wszystkie moje skarby.
Ostatnio szukałem tego plakatu.
Szukałem całe tygodnie,
A Ty siedziałeś cicho i nie odzywałeś się, że go masz.
Widzisz Czerwony jaki jesteś dla mnie ważny?
Ale wiesz co Ci powiem?
Jesteś pusty, naprawdę pusty.
Nie potrafisz docenić tego co wkładam do środka.
Nie potrafisz zrozumieć tego,
Że przechowujesz coś naprawdę cennego.
Cenniejszego niż skarb.
Bo to jest dla mnie kawałek życia.
Więc proszę o to abyś dalej trzymał to co cenne.
Mój Ty taborecie
Blondynko w czerwonym gorsecie.
Dwustronne miłosne spojrzenie
(czytać można od góry i od końca)
Misiu mój misiu
Brakuje mi Ciebie na co dzień
Chciałbym nosić Cię wszędzie na rękach
A ja chodziłbym na rzęsach
Chciałbym przytulić się do Ciebie
Tulić do snu
Nie pozwoliłbym nikomu skrzywdzić Cię znów
Zostałbym nawet rycerzem okrągłego stołu
Aby chronić Twoje miano
Lecz wiem iż razem to jednak osobno
Ty stawiasz opór wrogom w samotności i tak samo ja sobie radzę
Ale wiem, że wspólnie zwalczymy przeciwności losu
Tak więc kochany wiem, że jesteś blisko Mnie
Blisko a zarazem daleko,
Że nie będę miał Ciebie na każdą sekundę
I dlatego pochłaniam każdy kęs naszego spotkania,
Ale tak, że żaden okruszek nie spadnie na ziemię
Tak więc wiem, że na pewno KOCHAM CIĘ
Ty mój Kochanku
Misiu mój misiu
Brakuje mi Ciebie na co dzień
Chciałbym nosić Cię wszędzie na rękach
A ja chodziłbym na rzęsach
Chciałbym przytulić się do Ciebie
Tulić do snu
Nie pozwoliłbym nikomu skrzywdzić Cię znów
Zostałbym nawet rycerzem okrągłego stołu
Aby chronić Twoje miano
Lecz wiem iż razem to jednak osobno
Ty stawiasz opór wrogom w samotności i tak samo ja sobie radzę
Ale wiem, że wspólnie zwalczymy przeciwności losu
Tak więc kochany wiem, że jesteś blisko Mnie
Blisko a zarazem daleko,
Że nie będę miał Ciebie na każdą sekundę
I dlatego pochłaniam każdy kęs naszego spotkania,
Ale tak, że żaden okruszek nie spadnie na ziemię
Tak więc wiem, że na pewno KOCHAM CIĘ
Ty mój Kochanku
sobota, 17 marca 2012
W naszej klasie...
W naszej klasie jest mieszanka,
Są damusie, jest i szlachta.
Trochę skejtów i dresiarzy.
Jest filozof i psychiatra.
Romantycy są, lecz z rzadka.
Każdy w innym stylu żyje.
Efektywna w przeszkadzaniu,
Gdyż naczelnik nic nie zdoła.
Większość z nich ma wyjechane,
Czy dostaną znów naganę.
Przez to dają często znać,
Bo hamulców już im brak
Nasza klasa jest dość zdolna,
Lecz leniwa, nie udolna.
Nie obchodzą ich oceny,
Z zachowania - to do ściemy.
Ale jest też ta elita,
Która działa w imię klasy,
Żeby coś się dało zrobić,
By ukazać innym to, że tu dalej zdolni się,
Lecz cóż z tego, już za późno.
Wychowawca ich pierwotny,
został przez nich już zwolniony.
Nie wychował dzieci dobrze,
A rodziców mają w nosie.
Tak więc ciesząc się niezmiernie,
Mogę stwierdzić jednym zdaniem:
"Moja klasa jest nie łatwa."
wtorek, 14 lutego 2012
Walętego święto darzy
Teraz mogę pisać szczerze.
Dziś jest dzień co kocha szczerze.
Ten znajomy. Jak on miał?
Ach pamiętam, to Walenty,
Miał ciekawy szczytny cel,
Aby wziąć pod skrzydła
I wariatów, i kochanków.
Bo i wariat może kochać,
A kochani wariatami są z miłości.
Tak więc miły mój Kochanku
Dziś jam tulić Cię powinien.
A Ty tak daleko, ja daleko.
Lecz ja powiem- Kocham szczerze,
Więc w miłości darze sobie.
I całusów tysiąc śle,
A jednego, prawdziwego,
Dostać możesz, gdy spotkamy znowu się :* <3
Dziś jest dzień co kocha szczerze.
Ten znajomy. Jak on miał?
Ach pamiętam, to Walenty,
Miał ciekawy szczytny cel,
Aby wziąć pod skrzydła
I wariatów, i kochanków.
Bo i wariat może kochać,
A kochani wariatami są z miłości.
Tak więc miły mój Kochanku
Dziś jam tulić Cię powinien.
A Ty tak daleko, ja daleko.
Lecz ja powiem- Kocham szczerze,
Więc w miłości darze sobie.
I całusów tysiąc śle,
A jednego, prawdziwego,
Dostać możesz, gdy spotkamy znowu się :* <3
niedziela, 29 stycznia 2012
Epitafium dla Krysi
Droga Krysiu!
Dzisiaj odeszłaś od nas. Dzisiaj wstąpiłaś w nieba bramy.
Odeszłaś razem ze śmiercią, nie dając jej satysfakcji, że nagle Ciebie zabrała. Odeszłaś z nią - jak równy z równym.
Pokazałaś jej, jak silna byłaś. Jak bardzo byłaś wytrwała do ostatniej chwili. Mimo cierpienia i bólu. Choroba dawała znać o sobie do ostatniego tchnienia. Trwałaś bardzo długo w tym cierpieniu. A wiem, że nawet wróg nie powinien tak cierpieć.
Tęsknię ja. A w szczególności najbliżsi – rodzina, przyjaciele. Ja ośmielam się stwierdzić, iż należę do grona przyjaciół rodziny.
Pieszczotliwie nazywałem Ciebie „Pani Babciu”. Pamiętam jak wyglądałaś przed, pamiętam jak wyglądałaś w niedziele. Zawsze emitowałaś siłą, energią i radością. A ostatnio, byłaś silna. Walczyłaś jak lwica, aby nie odejść w niedzielę, żeby nie ciągnąć nie potrzebnie za sobą na drugi świat. Jestem rad, że mogłem Ciebie poznać, że mogłem pożegnać się z Tobą.
Zostawiłaś na tej ziemi wielkie grono swoich dzieci. Jest ich trochę. Wiem, że Leszek, Basia, Darek no i Jacek. Była także Danusia, ale ona już z dziadkami i twoim mężem doczekali się na Ciebie. Zapewne wspierają Cię w tej podróży.
Masz tu wnuków. Ich pamiętam. Jest Paulina, Iza, Magda, Danka, Dorotka no i Jakub wraz z Aleksandrem. Każdy kochał na swój wiek, każdy chciał pożegnać Cię. Trwali w bólu odpowiednio na swój rozum. Cierpieli, lecz inaczej niż Ty. Większość wiedziała, co się święci i przybyli pożegnać się z Tobą. Pożegnanie -każdy na granicy własnych sił.
No, prawnuczka się znalazła, potomkini Izy i Jarka. Miała piękny gest dla Ciebie zostawiając list przy glebie. Dziś już wiesz, co napisała.
Wiem też, że coś Magda naskrobała.
Każdy oddał Tobie cześć. Ja bez łez potrafię tworzyć. Miałem kilka kropel szczerych. Lecz najszczersze jest to co piszę tutaj, bo wyrażam uczucia. Dziś radujesz się w Niebie. Bo masz wszystkich koło siebie, którzy kiedyś żegnali Cię.
Ja tu dalej piszę do Ciebie. Bo odczuwam pustkę w sobie. Każdy tęskni, każdy szuka, czym zapełnić lukę serca. Serca, które było z Tobą. Ale wiem, że wypełnią ją niebawem – życie bierze, życie daje. Jednak w pamięci zostaniesz tu na zawsze.
Im starszy jest człowiek, to tym lepiej zna życie. I potrafi wypełniać luki czym się da. Wiem, że są silni, bo już trochę ich znam.
Więc żegnając się dziś z Tobą. Proszę święty Piotrze, abyś dotrzymał towarzystwa jej i otworzył Nieba bramy.
Niech Danusia dziś się tuli. Niech wypełnia tyle lat. Niech się tuli tak dziś mocno, niech wiruje cały świat.
Dzisiaj żegnaj – jutro witaj. W niebie Cię rodzina wita. To jedyna jest okazja bym mógł powiedzieć to trudne słowo: „Żegnaj” dziś, lecz do zobaczenia później, przy końcu życia. Pa.
Dzisiaj odeszłaś od nas. Dzisiaj wstąpiłaś w nieba bramy.
Odeszłaś razem ze śmiercią, nie dając jej satysfakcji, że nagle Ciebie zabrała. Odeszłaś z nią - jak równy z równym.
Pokazałaś jej, jak silna byłaś. Jak bardzo byłaś wytrwała do ostatniej chwili. Mimo cierpienia i bólu. Choroba dawała znać o sobie do ostatniego tchnienia. Trwałaś bardzo długo w tym cierpieniu. A wiem, że nawet wróg nie powinien tak cierpieć.
Tęsknię ja. A w szczególności najbliżsi – rodzina, przyjaciele. Ja ośmielam się stwierdzić, iż należę do grona przyjaciół rodziny.
Pieszczotliwie nazywałem Ciebie „Pani Babciu”. Pamiętam jak wyglądałaś przed, pamiętam jak wyglądałaś w niedziele. Zawsze emitowałaś siłą, energią i radością. A ostatnio, byłaś silna. Walczyłaś jak lwica, aby nie odejść w niedzielę, żeby nie ciągnąć nie potrzebnie za sobą na drugi świat. Jestem rad, że mogłem Ciebie poznać, że mogłem pożegnać się z Tobą.
Zostawiłaś na tej ziemi wielkie grono swoich dzieci. Jest ich trochę. Wiem, że Leszek, Basia, Darek no i Jacek. Była także Danusia, ale ona już z dziadkami i twoim mężem doczekali się na Ciebie. Zapewne wspierają Cię w tej podróży.
Masz tu wnuków. Ich pamiętam. Jest Paulina, Iza, Magda, Danka, Dorotka no i Jakub wraz z Aleksandrem. Każdy kochał na swój wiek, każdy chciał pożegnać Cię. Trwali w bólu odpowiednio na swój rozum. Cierpieli, lecz inaczej niż Ty. Większość wiedziała, co się święci i przybyli pożegnać się z Tobą. Pożegnanie -każdy na granicy własnych sił.
No, prawnuczka się znalazła, potomkini Izy i Jarka. Miała piękny gest dla Ciebie zostawiając list przy glebie. Dziś już wiesz, co napisała.
Wiem też, że coś Magda naskrobała.
Każdy oddał Tobie cześć. Ja bez łez potrafię tworzyć. Miałem kilka kropel szczerych. Lecz najszczersze jest to co piszę tutaj, bo wyrażam uczucia. Dziś radujesz się w Niebie. Bo masz wszystkich koło siebie, którzy kiedyś żegnali Cię.
Ja tu dalej piszę do Ciebie. Bo odczuwam pustkę w sobie. Każdy tęskni, każdy szuka, czym zapełnić lukę serca. Serca, które było z Tobą. Ale wiem, że wypełnią ją niebawem – życie bierze, życie daje. Jednak w pamięci zostaniesz tu na zawsze.
Im starszy jest człowiek, to tym lepiej zna życie. I potrafi wypełniać luki czym się da. Wiem, że są silni, bo już trochę ich znam.
Więc żegnając się dziś z Tobą. Proszę święty Piotrze, abyś dotrzymał towarzystwa jej i otworzył Nieba bramy.
Niech Danusia dziś się tuli. Niech wypełnia tyle lat. Niech się tuli tak dziś mocno, niech wiruje cały świat.
Dzisiaj żegnaj – jutro witaj. W niebie Cię rodzina wita. To jedyna jest okazja bym mógł powiedzieć to trudne słowo: „Żegnaj” dziś, lecz do zobaczenia później, przy końcu życia. Pa.
HouseFly92
Subskrybuj:
Posty (Atom)