piątek, 23 marca 2012

Oda do...

Ty Taborecie!
Jesteś tak czerwony, jak pancerzyk biedronki.
Masz w sobie wszystko…
Dosłownie wszystko to…
Ale tylko za moim pozwoleniem.
Ja jestem twoim panem.
Ja siedzę na Tobie.
Ja Tobą też rzucam.
Ostatnio włożyłem do ciebie…
Och trochę tego było:
Tu jakaś bluzka, jakieś skarpetki.
Masz tam wszystkie moje skarby.
Ostatnio szukałem tego plakatu.
Szukałem całe tygodnie,
A Ty siedziałeś cicho i nie odzywałeś się, że go masz.
Widzisz Czerwony jaki jesteś dla mnie ważny?
Ale wiesz co Ci powiem?
Jesteś pusty, naprawdę pusty.
Nie potrafisz docenić tego co wkładam do środka.
Nie potrafisz zrozumieć tego,
Że przechowujesz coś naprawdę cennego.
Cenniejszego niż skarb.
Bo to jest dla mnie kawałek życia.
Więc proszę o to abyś dalej trzymał to co cenne.
Mój Ty taborecie
Blondynko w czerwonym gorsecie.

Dwustronne miłosne spojrzenie

(czytać można od góry i od końca)


Misiu mój misiu
Brakuje mi Ciebie na co dzień
Chciałbym nosić Cię wszędzie na rękach
A ja chodziłbym na rzęsach
Chciałbym przytulić się do Ciebie
Tulić do snu
Nie pozwoliłbym nikomu skrzywdzić Cię znów
Zostałbym nawet rycerzem okrągłego stołu
Aby chronić Twoje miano
Lecz wiem iż razem to jednak osobno
Ty stawiasz opór wrogom w samotności i tak samo ja sobie radzę
Ale wiem, że wspólnie zwalczymy przeciwności losu
Tak więc kochany wiem, że jesteś blisko Mnie
Blisko a zarazem daleko,
Że nie będę miał Ciebie na każdą sekundę
I dlatego pochłaniam każdy kęs naszego spotkania,
Ale tak, że żaden okruszek nie spadnie na ziemię
Tak więc wiem, że na pewno KOCHAM CIĘ
Ty mój Kochanku

sobota, 17 marca 2012

W naszej klasie...


W naszej klasie jest mieszanka,
Są damusie, jest i szlachta.
Trochę skejtów i dresiarzy.
Jest filozof i psychiatra.
Romantycy są, lecz z rzadka.
Każdy w innym stylu żyje.

Efektywna w przeszkadzaniu,
Gdyż naczelnik nic nie zdoła.
Większość z nich ma wyjechane,
Czy dostaną znów naganę.
Przez to dają często znać,
Bo hamulców już im brak

Nasza klasa jest dość zdolna,
Lecz leniwa, nie udolna.
Nie obchodzą ich oceny,
Z zachowania - to do ściemy.

Ale jest też ta elita,
Która działa w imię klasy,
Żeby coś się dało zrobić,
By ukazać innym to, że tu dalej zdolni się,
Lecz cóż z tego, już za późno.

Wychowawca ich pierwotny,
został przez nich już zwolniony.
Nie wychował dzieci dobrze,
A rodziców mają w nosie.
Tak więc ciesząc się niezmiernie,
Mogę stwierdzić jednym zdaniem:
"Moja klasa jest nie łatwa."

wtorek, 14 lutego 2012

Walętego święto darzy

Teraz mogę pisać szczerze.
Dziś jest dzień co kocha szczerze.
Ten znajomy.  Jak on miał?
Ach pamiętam, to Walenty,
Miał ciekawy szczytny cel,
Aby wziąć pod skrzydła
I wariatów, i kochanków.
 Bo i wariat może kochać,
A kochani wariatami są z miłości.
Tak więc miły mój Kochanku
Dziś jam tulić Cię powinien.
A Ty tak daleko, ja daleko.
 Lecz ja powiem-  Kocham szczerze,
Więc w miłości darze sobie.
I całusów tysiąc śle,
A jednego, prawdziwego,
Dostać możesz, gdy spotkamy znowu się :* <3

niedziela, 29 stycznia 2012

Epitafium dla Krysi

Droga Krysiu!

Dzisiaj odeszłaś od nas. Dzisiaj wstąpiłaś w nieba bramy.
            Odeszłaś razem ze śmiercią, nie dając jej satysfakcji, że nagle Ciebie zabrała. Odeszłaś z nią - jak równy z równym.
            Pokazałaś jej, jak silna byłaś. Jak bardzo byłaś wytrwała do ostatniej chwili. Mimo cierpienia i bólu. Choroba dawała znać o sobie do ostatniego tchnienia. Trwałaś bardzo długo w tym cierpieniu. A wiem, że nawet wróg nie powinien tak cierpieć.
            Tęsknię ja. A w szczególności najbliżsi – rodzina, przyjaciele. Ja ośmielam się stwierdzić, iż należę do grona przyjaciół rodziny.
            Pieszczotliwie nazywałem Ciebie „Pani Babciu”. Pamiętam jak wyglądałaś przed, pamiętam jak wyglądałaś w niedziele. Zawsze emitowałaś siłą, energią i radością. A ostatnio,  byłaś silna. Walczyłaś jak lwica, aby nie odejść w niedzielę, żeby nie ciągnąć nie potrzebnie za sobą na drugi świat. Jestem rad, że mogłem Ciebie poznać, że mogłem pożegnać się z Tobą.
            Zostawiłaś na tej ziemi wielkie grono swoich dzieci. Jest ich trochę. Wiem, że Leszek, Basia, Darek no i Jacek. Była także Danusia, ale ona już z dziadkami i twoim mężem doczekali się na Ciebie. Zapewne wspierają Cię w tej podróży.
            Masz tu wnuków. Ich pamiętam. Jest Paulina, Iza, Magda, Danka, Dorotka no i Jakub wraz z Aleksandrem. Każdy kochał na swój wiek, każdy chciał pożegnać Cię. Trwali w bólu odpowiednio na swój rozum. Cierpieli, lecz inaczej niż Ty. Większość wiedziała, co się święci i przybyli pożegnać się z Tobą. Pożegnanie -każdy na granicy własnych sił.
            No, prawnuczka się znalazła, potomkini Izy i Jarka. Miała piękny gest dla Ciebie zostawiając list przy glebie. Dziś już wiesz, co napisała.
            Wiem też, że coś Magda naskrobała.
Każdy oddał Tobie cześć. Ja bez łez potrafię tworzyć. Miałem kilka kropel szczerych. Lecz najszczersze jest to co piszę tutaj, bo wyrażam uczucia. Dziś radujesz  się w Niebie. Bo masz wszystkich koło siebie, którzy kiedyś żegnali Cię.
            Ja tu dalej piszę do Ciebie. Bo odczuwam pustkę w sobie. Każdy tęskni, każdy szuka, czym zapełnić lukę serca. Serca, które było z Tobą. Ale wiem, że wypełnią ją niebawem – życie bierze, życie daje. Jednak w pamięci zostaniesz tu na zawsze.
            Im starszy jest człowiek, to tym lepiej zna życie. I potrafi wypełniać luki czym się da. Wiem, że są silni, bo już trochę ich znam.
            Więc żegnając się dziś z Tobą. Proszę święty Piotrze, abyś dotrzymał towarzystwa jej i otworzył Nieba bramy.
            Niech Danusia dziś się tuli. Niech wypełnia tyle lat. Niech się tuli tak dziś mocno, niech wiruje cały świat.
            Dzisiaj żegnaj – jutro witaj. W niebie Cię rodzina wita. To jedyna jest okazja bym mógł powiedzieć to trudne słowo: „Żegnaj” dziś, lecz do zobaczenia później, przy końcu życia. Pa.


HouseFly92

poniedziałek, 24 października 2011

List do Anioła

Drogi Aniele
Piszę do Ciebie, ponieważ chciałbym, abyś wiedział co czuję.
W pierwszej chwili, kiedy zobaczyłem Cię, doznałem szoku. Twój uśmiech
promieniujący na twarzy, jak ciepło bijące od Anioła. Oczy - ukojenie duszy - pozwalają mi
się skupić i dostrzec prawdziwe piękno Twojej duszy.
Aniele rzeźbiony przez Michała Anioła. Okryj mnie własnymi skrzydłami, abym mógł
wtulić się w Twoje silne ramiona, w Twoje złote włosy, w Twoje ciało. Pióra niech mnie
głaszczą, niech mnie tulą. Całuj tak, aby mi tchu brakowało.
Nie wiem, ale jednak wiem. To, co czuję porywa mnie do łez, ponieważ jest to
zakazane uczucie dla nas obu... Ja jestem zwykłym śmiertelnikiem, człowiekiem, który
kiedyś umrze. A Ty? Ty jesteś Aniołem. Istotą nieśmiertelną. Twoje piękno jest nieskazitelne,
nieskalane. Mimo iż po przez ludzi masz styczność z grzechem, sam go nie popełniasz. Nie
posiadasz płci, a jednak jesteś pociągający.
Ja Ciebie nie poproszę o to, abyś oddał wieczny dar za miłość dla śmiertelnika, bo nie
jestem tego wart... Nie wiem, co Ty czujesz. Lecz wiem, że dla mnie, jest to prawdopodobnie
miłość!
Chciałbym… Nie… Pragnąłbym mieć Ciebie przy sobie jako kochanka, a zarazem nie
stracić przyjaciela, który dla mnie jest bezcenny. Nie mogę być wiele wart dla Ciebie. Choć
Ty dla mnie jesteś powietrzem potrzebnym do życia - Ja dla Ciebie mogę być udręką. Nie
przyniosę Tobie nic dobrego. Lecz mogę się mylić.
Mój Aniele bądź przy mnie, ale tylko jeśli Ty tego chcesz...
Mam prośbę... Daj mi obraz swój i kilka piór, abym pamiętał... Ja nie będę Ciebie
prosił o nic więcej.
Dziękuję za to, że pozwalasz mi Ciebie poznać...

poniedziałek, 10 października 2011

Radość życia z drugim człowiekiem.

Miłością człowiek ukoi ból, nerwy, strapienia. Ale i w miłości nie zawsze jest kolorowo. Trzeba jednak wiedzieć, że w miłości prawdziwej Dwie kochające się osoby potrafią żyć w bólu, cierpieniu i radości, roztropności, szczęściu i chorobie. A także w każdym innym uczuciu na tym świecie. Gdy w miłości zaczyna coś się dziać i jedno albo drugie nie żyje zgodnie to to nie było prawdą lecz oszustwem. Oszustwem drugiego i samego siebie.